Blog / tag / marketing on line

czerwiec 19, 2017 06:52
0 887

Jak to działa? Nasze zmysły i reklama.



Nasze zmysły często stanowią o tym, jakie działania podejmujemy. Reklamodawcy od lat próbują wykorzystać wszystkie, kusząc nas zakupem ich produktu lub usługi. Jak to wygląda w marketingu?

Wizja i fonia.

To co widzimy i słyszymy, wywołuje o nas konkretne emocje i idące za nimi reakcje. Dlatego firmy prześcigają się w coraz bardziej nowatorskich rozwiązaniach graficznych i dźwiękowych. Stosując te metody łatwo jest przesadzić, czego z pewnością każdy z nas, jako odbiorca przekazu, doświadczył na własnej skórze. Tak, tak – mówimy tutaj o tych znienawidzonych, rażących w oczy i zagłuszających wszystko inne reklamach, które przyniosą odwrotny skutek od zamierzonego. Ale czy na pewno? Można z tym polemizować – przecież nie raz przekaz, który nas wręcz rozdrażnił, zapada nam na długo w pamięć. Z drugiej strony jednak jest to pozorny sukces, bowiem taką reklamą, w dłuższej perspektywie, wzbudzimy raczej niechęć do naszej marki.

Platforma internetowa – wzrok i słuch, ale nie tylko!

O ile wirtualny marketing i reklama nie mają takiego pola do popisu, jak tradycyjne kanały i opierają się głównie na wzroku i słuchu, potrafią też w sposób niebezpośredni odwoływać się do pozostałych naszych zmysłów. Jak? W sposób opisowy i skojarzeniowy. Na pewno spotkaliście się kiedyś z reklamą webową, po której ciekła Wam ślinka, albo poczuliście konkretne emocje - strach, złość, radość. Tak właśnie może działać skuteczny marketing internetowy. Załóżmy, że reklamodawca chce nam przedstawić nowy smak lodów, jedyny na rynku. Oprócz widoku rozkoszujących się nim konsumentów, odpowiedniej kolorystyki, muzyki i zmysłowych dialogów w stylu „mmmm, pyszne!”, może manipulować naszymi skojarzeniami, np. przez do porównania do smaku mlecznej czekolady. I nie jest ważne, czy tak faktycznie smakują te lody – w wyobraźni fanatyków czekolady (a jest ich, zapewne, całkiem sporo!), zaczną wydzielać się endorfiny. Podobnie będzie w przypadku zapachu do samochodu, którego opis może przywołać w naszej pamięci wspomnienie o wycieczce do lasu iglastego, albo wiosenną łąkę.

Spirala manipulacji.

Należy pamiętać o tym, że nie wszystko jest takie, jak nam się przedstawia. Takie podejście to często powód do późniejszego rozczarowania. Sukienka wygląda znacznie gorzej niż w reklamie, zapach samochodowy nie pachnie lasem (tylko chemią), a lody smakują jak płyn do mycia naczyń? Cóż..., taki jest niestety świat reklamy i marketingu. Dlatego tak ważne jest, aby nasze przekazy były zgodne z rzeczywistością – lekko podkoloryzowane, ale niewprowadzające w błąd. Pamiętajcie o tym, tworząc swoje treści przy użyciu narzędzi QUIC.pl.